"A w Beskidzie rozzłocony buk,
a w Beskidzie zamyślony czas"
A. Wierzbicki

 

 W DOLINIE PRZYSŁUPU
Zatrzymany czas

Z południowej strony grzbietu Magury Małastowskiej, zaledwie kilkanaście kilometrów od granicy ze Słowacją, leżą obok siebie wioski Nowica i Przysłup. Ten, komu udało się lepiej poznać obie wioski, poczuć rytm ich życia, docenić piękno krajobrazu zmienianego porami roku, wie, że jest to miejsce niepospolite. Wioski leżą jakby na uboczu obecnych realiów, odcięte od świata rzeźbą terenu i brakiem przyzwoitej drogi. Jest to właściwie obrazem z epoki, która już minęła.

W krajobraz wiosek wpisane są wieżyczki dwóch trójdzielnych, drewnianych cerkwi, zachowała się też drewniana kaplica. W obu cerkwiach odprawiane są msze w obrządku grekokatolickim, a w kaplicy, co roku, w sierpniu odbywa się odpustowe nabożeństwo, po którym cała wioska malowniczą procesją rusza z kościelnymi chorągwiami do wpływającego powyżej wsi źródełka, aby uczestniczyć w jego święceniu. Wzdłuż wiejskiej drogi stoi kilka murowanych kapliczek oraz charakterystycznych kamiennych krzyży. Przetrwała stara karczma i wybudowana w latach 20 szkoła, od niedawna znów czynna. W Nowicy zachowało się chyba najwięcej w całym Beskidzie charakterystycznych, długich łemkowskich chat, zwanych tutaj chyżami, o ścianach z potężnych jodłowych półbali lub ciosanych belek oraz kilka starych spichleży. Część chat jest bielona, na niektórych zachowało się oryginalne, gontowe pokrycie wysokich, dwuspadowych dachów. Temu, co przetrwało, towarzyszy widok walących się, opuszczonych domów.

Obie wioski leżą w dolinie potoku o nazwie Przysłup, który wypływając spod Magury, biegnie przez Przysłup, Nowicę, Leszczyny i Kunkową, aby wpaść do rzeki Ropy. Potok płynący suchym latem niepozorną strugą, w czasie silnych deszczy lub roztopów zmienia się w rwący, górski strumień: niszczy mostki, drąży wielometrowe urwiska pomiędzy Nowicą a Leszczynami, zwala potężne drzewa. Na początku Nowicy, obok potoku, bystre oko dojrzy fragmenty rowów po stojącym tu niegdyś młynie. Zamieszkują tu głównie Łemkowie, część rodzin to Polacy lub małżeństwa mieszane. Źródło utrzymania stanowią gospodarka rolna, a tradycyjnym zajęciem dodatkowym jest wyrób przedmiotów użytkowych z drewna, głównie łyżek.

 


 

Wioski i ich otoczenie najładniej wyglądają z północnego zbocza doliny, z granicy lasu Magury. Przy dobrej pogodzie przejrzystości powietrza, ponad łąkami nad Nowicą i wierzchołkami Gór Hańczowskich, rysuje się wyraźnie grzebień skróconej panoramy Tatr. Podobno bardzo wprawne oko potrafi rozróżnić Tatry Bielskie, Słowackie z Łomnicą oraz fragment Zachodnich. Właściwie wszystkie pory roku, pomijając może szarą i deszczową późną jesień, są tu piękne. W maju i czerwcu łąki zakwitają żółtymi jaskrami i kaczeńcami, do których dołącza się fiolet ostów. Koniec września i październik to czas kiedy czerwienią wybuchają buki na zboczach doliny, liczniejsze na stronie północnej. Wszystko wygląda jak barwny kobierzec, czerwień buków miesza się z żółcią, zielenią i brązem.

Podczas śnieżnych zim bywa, że zaspy dochodzą do okapów dachów, a wioska na wiele tygodni odcięta jest od świata. Ten trudny okres może być rajem dla amatorów niezbyt dziś popularnych nart śladowych. Swoisty mikroklimat doliny sprawia, że gdy roztopy obejmą okolicę, tu potrafi leżeć jeszcze głęboki śnieg. Zalesiona część północnego zbocza doliny znajduje się w granicach powstałego kilka lat temu Magurskiego Parku Krajobrazowego, obejmującego Magurę Małastowską i Wątkowską. Docelowo ma powstać Magurski Park Narodowy.

Na Magurze Małastowskiej zachował się charakterystyczny, typowy dla puszczy karpackiej, bogaty drzeowstan jodłowo-bukowy, z domieszką świerka, grabu i wiązu. Niszczycielska wycinka lasu Magury w ostatnich latach postawiła jednak pod znakiem zapytania sens utworzenia tu parku narodowego. Mimo bezmyślnej działalności człowieka w magurskim lesie nadal można zaszyć się w piękne, dziko wyglądające ostępy.

Otoczenie obu wiosek obfituje w zwierzynę płową i dzikie ptactwo. Można tutaj zobaczyć wilka. Często w porze żerowania, szczególnie na południowym stoku doliny, widać sarny, a podczas wrześniowego rykowiska dolina nocą aż dudni od ryku jeleni. Wchodząc w masyw Magury powyżej wiosek natrafia się na mnóstwo tropów schodzącej do wodopoju zwierzyny.

Nad polami uprawnymi Nowicy i Przysłupu regularnie widuje się skrzydlate drapieżniki, a pomiędzy Przysłupem i Leszczynami wędruje czarny bocian. Jeszcze kilka lat temu przelatywała bociania para. Z mniejszych mieszkańców tego terenu można spotkać zaskrońca, nieraz imponujących rozmiarów, rzadziej salamandry i żmije.

Z krajobrazem Beskidu Niskiego nierozerwalnie łączą się charakterystyczne, drewniane lub kamienno-drewniane cmentarze z okresu I wojny światowej. Pomiędzy Przysłupem a grzbietem Magury można odszukać malowniczo ukryte w lesie dwa wojskowe cmentarze zaprojektowane przez znanego słowackiego architekta Dusana Jurkowica.

Przez kilkanaście lat nieodłącznym elementem nowickiego pejzażu było stado podhalańskich owiec wypasanych na południowym zboczu doliny. Dzwonki i pobekiwania owiec, szczekanie pasterskich psów, pokrzykiwania i śpiew juhasów towarzyszyły Nowicy od maja do końca września. W roku 1993 po raz pierwszy od dawna wypasu w Nowicy nie było. Nowiczanom zabrakło czegoś, co było oczywiste jak pory roku. Być może owce wrócą kiedyś, dopełniając krajobrazu doliny.

Tomasz Sikorski
(fragment książki "100 najpiękniejszych krajobrazów Polski" (wyd. Grupa IMAGE, Warszawa 1996)